Błyskawiczna ekspansja chińskich marek
W 2022 roku chiński koncern motoryzacyjny Chery podjął decyzję o ekspansji na rynki zagraniczne. W tym celu powołano do życia dwie nowe marki – Omoda i Jaecoo. Pierwsza miała specjalizować się w segmencie premium, druga zaś skupić się na samochodach typu SUV. Dwa lata później obie marki weszły na rynek brytyjski, gdzie odniosły zaskakująco duży sukces.
Już w sierpniu tego roku producent ogłosił, że udało mu się przekroczyć granicę 100 tysięcy sprzedanych aut w Wielkiej Brytanii. We wrześniu Chińczycy sami byli najwyraźniej zaskoczeni skalą sukcesu – marki Omoda i Jaecoo osiągnęły w Zjednoczonym Królestwie absolutny rekord, sprzedając 22 296 samochodów, co dało im aż 6,4 procent udziału w rynku.


Dynamiczny wzrost sprzedaży również w Polsce
Sytuacja na polskim rynku wygląda dla chińskich marek niemal równie obiecująco. W tym roku sprzedano u nas już ponad 16,5 tys. samochodów marek Omoda i Jaecoo. Kluczowymi modelami okazały się Jaecoo 7, nazywany żartobliwie „Range Roverem z Temu”, Omoda 5 oraz Omoda 9.
Model Omoda 5 dostępny jest w wersji benzynowej, elektrycznej oraz hybrydowej. Połączenie turbodoładowanego silnika 1,5 z jednostką elektryczną zapewnia łączną moc 224 koni mechanicznych i 295 Nm momentu obrotowego. Dzięki temu auto przyspiesza do setki w 7,9 sekundy, a jego prędkość maksymalna wynosi 175 km/h. Producent deklaruje zasięg na poziomie tysiąca kilometrów, a polski przedstawiciel marki wycenia ten liczący 4447 milimetrów długości model na minimum 112 900 złotych.
Paryska premiera inspirowana Lamborghini
Chińska marka nie zrezygnowała również z obecności na paryskim salonie samochodowym, na który – biorąc pod uwagę jej krótką historię – trafiła po raz pierwszy. Zaprezentowano tam nowy model Omoda 4, który ze względu na swój wygląd można by określić mianem „Lamborghini z Temu”. Stylistyka nadwozia, charakteryzująca się ostrymi liniami i wypukłymi nadkolami, bardzo mocno przypomina włoski model Urus.
Podobieństwa nie kończą się jednak na karoserii. Także wnętrze Omody 4 nawiązuje do luksusowego oryginału – znajdziemy w nim charakterystyczną czerwoną osłonę przycisku rozruchu silnika, identyczną z tą, jaką spotkamy w kabinie prawdziwego Lamborghini. Chińscy producenci po raz kolejny nie zawiedli w kwestii czerpania inspiracji z zachodnich wzorców.
Osiągi i parametry techniczne
Różnice między oboma samochodami pojawiają się oczywiście pod maską. Omoda 4 korzysta z napędu hybrydowego oznaczonego oficjalnie jako SHS-H, który – podobnie jak w Omodzie 5 – oferuje 224 konie mechaniczne. Jednostka napędowa ma jednak do przewiezienia nieco mniejszą masę, ponieważ przy długości 4,4 metra nowy model jest trochę krótszy od swojego pokrewnego odpowiednika.
Dzięki mniejszej wadze Omoda 4 powinna osiągać setkę w czasie około 7,5 sekundy. Jeśli jednak miałaby stanąć w szranki z prawdziwym Lamborghini Urus, nie ma wątpliwości, że przegrałaby zdecydowanie, i to nie tylko pod względem przyspieszenia, ale również prędkości maksymalnej.
Cena, która zmienia zasady gry
Mimo oczywistej przepaści w osiągach, chińskie SUV ma szansę odnieść znacznie większy sukces sprzedażowy niż włoski pierwowzór. Ceny Omody 4 mają bowiem zaczynać się od około 97 tysięcy złotych – to kwota, z którą trudno konkurować jakiemukolwiek tradycyjnemu producentowi. Dla porównania, nieco mniejsza Škoda Karoq w wariancie o mocy 150 KM kosztuje od 115 400 zł, dodatkowo będąc napędzana jedynie silnikiem spalinowym.
Podstawowa wersja Dacii Duster jest wprawdzie jeszcze tańsza niż chińska propozycja (od 82 000 zł), jednak ma tylko 120 KM. Jeśli klient zdecyduje się na wariant hybrydowy o mocy 155 koni, cena skacze do co najmniej 112 100 zł – a więc znacznie powyżej mocniejszej i lepiej wyposażonej Omody 4.
Premiera tuż za rogiem
Chińska nowość ma trafić na rynek już na początku przyszłego roku, a wśród krajów, w których będzie dostępna, oczywiście znajdzie się także Polska. Dla „tradycyjnych” producentów samochodów, którzy liczą na stabilną przyszłość, to niekoniecznie dobra wiadomość. Nawet gdyby Unia Europejska zdecydowała się otoczyć własny przemysł motoryzacyjny murem ochronnym, trudno będzie powstrzymać napływ tak konkurencyjnych cenowo propozycji z Chin.