Strona główna » Tesla » Cybertruck to największa klapa w historii. Rzeczywistość okazała się brutalna

Cybertruck to największa klapa w historii. Rzeczywistość okazała się brutalna

Agencja Bloomberg odważyła się na porównanie, którego mało kto się spodziewał: elektryczny pick-up Tesla Cybertruck ma według niej wszelkie znamiona największej klapy sprzedażowej w historii przemysłu motoryzacyjnego. Analitycy przypominają przy tym legendarną katastrofę marki Edsel, którą w latach 50. i 60. stworzył koncern Forda - i wskazują, że Cybertruck w wielu aspektach przebija tamten historyczny niewypał.

Od Modelu T do kryzysu w Ford Motor Company

Edsel Ford był jedynym synem założyciela koncernu z niebieskim owalem w logo, Henry’ego Forda. Od najmłodszych lat przygotowywano go do przejęcia rodzinnego biznesu, co ostatecznie nastąpiło w 1919 roku. Mimo objęcia sterów firmy Edsel wciąż toczył spór z ojcem o kierunek rozwoju marki. Henry chciał trzymać Modelu T, czyli samochodu, na który stać było niemal każdego po zaledwie kilku tygodniach pracy zarobkowej.

Edsel przekonywał jednak, że firma musi sięgnąć również po wyższe segmenty rynku. Udało mu się to w 1927 roku, gdy na rynek trafił bardziej luksusowy Model A. Szesnaście lat później, w wieku zaledwie 49 lat, Edsel zmarł na raka. Ponieważ jego syn, Henry Ford II, służył wówczas w wojsku, stery firmy ponownie przejął dziadek – Henry Ford senior, choć tylko na dwa lata.

Następnie władzę przejął właśnie Henry Ford II, zwany „Henrykiem Drugim”. Odziedziczył firmę w opłakanym stanie – koncern tracił wówczas około 10 milionów dolarów miesięcznie, co w dzisiejszych czasach odpowiada kwocie około 230 milionów dolarów. Sytuacja była na tyle poważna, że rząd Stanów Zjednoczonych rozważał przejęcie marki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 35 procent kierowców nigdy nie użyło tego ekranu. Badanie obnaża drogą fanaberię

Narodziny i upadek marki Edsel

Do przejęcia firmy przez państwo ostatecznie nie doszło, między innymi dzięki bardzo agresywnemu stylowi zarządzania Henry’ego Forda II. Zamiast tego w 1956 roku koncern zadebiutował na giełdzie. Równolegle zaczęto rozważać ekspansję na znacznie większą część rynku. Marka Lincoln, jako spółka zależna, miała przesunąć się w stronę segmentu premium, a jej dotychczasowe miejsce miała zająć zupełnie nowa dywizja skierowana do klientów z klasy średniej.

Projekt rozwijano pod nazwą kodową „E Car” – skrót od „experimental car”, czyli samochodu eksperymentalnego. To właśnie to oznaczenie skłoniło ostatecznie Henry’ego Forda II do uczczenia pamięci ojca. Gdy w 1958 roku zaprezentowano pierwsze sedany nowej marki, nosiły one logo Edsel. Koncern zakładał, że tylko w pierwszych dwunastu miesiącach sprzeda 200 tysięcy aut, a oferta czterech modeli sedanów miała z czasem zostać rozszerzona o kolejne wersje, w tym kilka kombi, co miało w następnych latach jeszcze podbić liczby rejestracji.

Klienci ocenili jednak samochody Edsela jako niskiej jakości, a przede wszystkim jako brzydkie – głównie za sprawą charakterystycznej pionowej atrapy chłodnicy. Marka Edsel zapisała się w historii jako jedna z największych porażek motoryzacyjnych wszech czasów, jeśli nie ta absolutnie największa. Ford zamknął cały projekt już po zaledwie dwóch latach, tracąc na nim w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze około 18 miliardów złotych.

Wielu obserwatorów zastanawiało się później, jak Henry Ford II mógł zatwierdzić całą linię produktową bez jakichkolwiek badań rynkowych, które sugerowałyby choćby cień jej sukcesu. Pewność siebie marki była tak wielka, że dealerzy zakładali salony sprzedaży jeszcze zanim ruszyła produkcja.

Bloomberg zestawia Cybertrucka z historyczną katastrofą

Właśnie ten historyczny epizod przywołuje analiza agencji Bloomberg, która – wbrew utartemu schematowi, że o Tesli mówi się źle tylko wtedy, gdy jej szef zadaje się z „niewłaściwymi” ludźmi – tym razem skupiła się na samym produkcie. Zwraca uwagę, jak ogromnym niewypałem sprzedażowym jest Tesla Cybertruck, porównywalnym właściwie tylko z Edselem, którego nieudolność w wielu aspektach przewyższa.

Obie historie są podobne również pod względem tła całej sprawy. Elektryczny pick-up miał być drogą Tesli do zdobycia amerykańskiego rynku motoryzacyjnego po sukcesach osiąganych przez bardziej konwencjonalne modele marki. Elon Musk zakładał, że w pierwszym roku sprzedaży uda się osiągnąć wynik co najmniej 250 tysięcy sztuk. Od klientów przyszedł jednak tylko zimny prysznic.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zeekr zatrzymał się i nie chciał jechać dalej. Problem może narastać

Liczby, które mówią same za siebie

W 2024 roku rejestracje Cybertrucka wyniosły 38 965 sztuk, a w 2025 roku spadły do 20 237 aut. W tym roku, w ciągu zaledwie pierwszych pięciu miesięcy, model dotarł do zaledwie 7133 klientów. Trajektoria sprzedaży jest więc niemal identyczna jak w przypadku Edsela sprzed 66 lat.

Różnica polega jednak na tym, że Ford nie mógł sprzedawać własnych samochodów sam sobie, natomiast Elon Musk takiego problemu nie ma – wśród dużych nabywców Cybertrucka znajduje się choćby firma SpaceX. Nawet gdyby jednak SpaceX wymieniło cały swój park pojazdów na Cybertrucki, i tak nie udałoby się dorównać liczbie rejestracji z pierwszego roku sprzedaży modelu.

Wszystko wskazuje więc na to, że jest to tylko kwestia czasu, zanim licząca 66 lat historia powtórzy się także w swoim finale. Zanim Ford zakończył produkcję Edsela, sprzedał około 115 tysięcy egzemplarzy – to wynik wcale nie tak mały. Cybertruck jest dziś dopiero kawałek za połową tej liczby, a oczekiwania wiązane z tym modelem były jeszcze większe niż w przypadku Edsela. Mamy więc przed sobą prawdopodobnie największą porażkę w dziejach motoryzacji – kawałek historii, który pisze się na naszych oczach, w czasie rzeczywistym.